03.08.2017 - 03.09.2017 - Paweł Kin - malarstwo

Paweł Kin objawił się w środowisku plastyków rzeszowskich już prawie dziesięć lat temu. Przyjęty został do Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików w Rzeszowie może tak do końca nie na podstawie dorobku twórczego, a bardziej na kredyt zaufania swoich kolegów, którzy zobaczyli jego potencjał i uwierzyli w możliwości młodego adepta sztuki.

 

Pierwsze prace Pawła Kina pamiętam z wystawy „Nastroje”, którą ZPAMiG organizuje cyklicznie do dziś, wtedy prezentowanej w sali wystawowej rzeszowskiego WDK. Obrazy Pawła Kina w klimacie polskiego formizmu, bliżej Marii Jaremy albo Jonasza Sterna. Kolorystycznie nawet przychodził na myśl Jan Szancenbach. I dziś mnie to wcale nie dziwi, były znakiem, że Paweł Kin odrabiał lekcje malarstwa na licznych ale tych dobrych mistrzach i kierunkach w sztuce. Obrazy te były oparte na jakże prostych podziałach kompozycyjnych, bardzo często założeniach centralnych, mylnie określanych jako błędy kompozycyjne – bo te są niezmiernie trudne do poprawnego zagospodarowywania powierzchni płótna – na zawężonych gamach szarości, pastelowych brązów, ugrów szlifował ten samouk (nie należy to określenie do moich ulubionych) swoją wrażliwość i warsztatowe rozwiązania.

 

Talentu nie musiał szlifować, bo po cóż szlifować coś, co jest ukształtowane?... Artysta w ciągu zaledwie kilku lat sprecyzował swój plastyczny wyraz ustrzegając się zasadniczego; nie naśladuje nikogo, nie kieruje się żadnym „izmem”, jest oryginalnym malarzem, który potrafi zaproponować coś naprawdę swojego, nie zapatrzonego, ani tym bardziej nie wydumanego. Jak już wspomniałem wyspecjalizował się w odważnych kompozycjach, często centralnych, w których swobodnie kieruje wzrokiem widza w zamierzone rejony obrazu. W obszary, w których opowiada zagadkową, niekiedy zabawną historię. W malarstwie Pawła Kina odnajduję dwojakiego rodzaju fascynacje ilustracją i co zaskakujące komiksem. Co wcale nie oznacza, że tak jego obrazy należy oglądać. One są w taki sposób konstruowane. Ilustracyjnie poprzez oszczędną, wyrazistą gamę kolorów, to też odwrót od ziemistych sosów (jak określają to malarze) ku wyrazistym optymistycznym różowawościom, fioletom, błękitom, skontrastowanym głębokimi szarościami, nawet czernią. Przeważającym środkiem w tych nowych obrazach jest rysunek, gęstwina kresek, sieć linii, które artysta wymyślił sobie wykonywać na podmalówce akrylowej pisakami czarnym, srebrnym, czy białym korektorem. Historia, droga jaką przebywa spontanicznie dłoń artysty rysunkiem tym prowadzi od jednego wątku poprzez kolejne motywy, którymi są fantazyjne stwory, postaci, które znajdują się w określonej sytuacji, relacjach ze sobą, spojrzenia przedziwnych przestraszonych czarnych oczodołów, w których odbija się lęk przed czymś nieuchronnym, co czai się poza obrysem obrazu. Zestawienie bajkowych kolorów z koronkowością rysunku powoduje, że „przy okazji” obrazy te charakteryzuje jakaś przedziwna dekoracyjność, która jest dodatkowym ich atutem. A to właśnie, co znajduje się poza granicami płótna obiecuje ciąg dalszy jak w komiksie…

 

Paweł Kin przywiązuje dużą wagę do formy swoich obrazów, warto jednak zauważyć specyficzne spojrzenie na świat i poczucie humoru, które podkreśla ich tytułami. Nawet jedna z jego indywidualnych wystaw w rodzinnym mieście Nowej Dębie zatytułowana była cytatem z jednego płótna „Bajka dobra, bajka zła”. Zabawnymi, niekiedy śmiesznymi tytułami: (bitwa na fotelu, pożeracz kamieni, kolekcjoner odpadów, sterowany bałagan) artysta sugeruje odbiorcy temat obrazu, z drugiej jednak strony odwraca uwagę od nie chcianej przez niego nadmiernej powagi, czy też patosu tworzenia. Sztuka może przecież mądrze bawić, pożytecznie rozśmieszać, zaskakiwać nie tylko formą… I taką właśnie artystyczną drogę z powodzeniem realizuje budząc w widzu z jednej strony uśmieszek w kąciku ust, który nie przeszkadza w podziwianiu formy, którą snuje historię – plastyczną narrację, którą pozwala dopowiadać swoją pobudzoną wyobraźnią samemu odbiorcy.

 

Paweł Kin (powrócę do początku moich myśli) przez kilka lat osiągnął znaczący dorobek i co ważne rozpoznawalność i wysoką pozycję w rzeszowskim środowisku artystycznym. Świadomością i dojrzałością twórczą zjednywał bowiem jurorów kilku konkursów o randze regionalnej i ogólnopolskiej, w których został laureatem nagród. Pokazał, że kredyt zaufania, jakim otoczyło go grono kolegów artystów z rzeszowskiego Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików można „skonsumować” w pełni. Przysłowiowego – biblijnego – denara nie zakopał w ziemi a pomnożył z korzyścią. Środowisko wzbogaciło się o świetnego artystę, świat miłośników, odbiorców sztuki jej konsumentów o jeszcze jedną interesującą propozycję estetycznych i duchowych przeżyć. Możliwości spotkań przy obrazach Pawła Kina ze światem wyobraźni, która chichocze z rzeczywistości po strużce łzy. Takich wzruszeń często oczekujemy wybierając się na artystyczne wydarzenie i mam pewność, że obecna wystawa Pawła Kina w rzeszowskim BWA takim przeżyciem jest!

 

Piotr Rędziniak

Script logo   StudioStrona.pl